dodano: 28 kwietnia 2016

Z cyklu: „Przemyślenia aktora na progu”- „Skromność”.

Witam Was.

Oto pierwszy wpis z mego nowego cyklu, który mam zamiar kontynuować za pośrednictwem tej strony. Dzisiejszym tematem będzie skromność.

Na początek dowiedzmy się czym, że jest ta skromność. W słowniku SJP znajdujemy pod tym hasłem następujące wyjaśnienie:

skromny

1. powściągliwy w stosunku do osób odmiennej płci ;
2. niedbający o rozgłos, niemający wygórowanego mniemania o sobie;
3. odznaczający się prostotą, np. skromny posiłek;
4. niemający dużych dochodów, nieprzynoszący dużych zysków, np. skromny urzędnik;
5. niewielki, niepokaźny”

A w wikisłowniku:

„rzeczownik, rodzaj żeński

(1.1) cecha kogoś, kto nie wywyższa się i nie dba o rozgłos i uznanie innych
(1.2) przest. cecha kogoś, kto jest powściągliwy lub wstydliwy w relacjach z osobami przeciwnej płci
(1.3) cecha czegoś, co jest proste i pozbawione ozdób
(1.4) cecha czegoś, co nie jest zbyt efektowne ani głośne
(1.5) cecha czegoś, co ma małą wartość materialną

Tak więc widzimy, iż skromność bezapelacyjnie jest bardzo piękną zaletą, lecz ja zajmę się nią od strony wykonywanego zawodu. A patrząc przez pryzmat aktorstwa, skromność jest… zupełnie nie przydatna! Wręcz pokusiłbym się o stwierdzenie, iż przeszkadza w wykonywaniu tego zawodu! Tak, tak. No bo wyobraźmy sobie takiego „skromnego aktora” podczas pracy. Wychodzi i trzyma się gdzieś z tyłu sceny, szemrze coś pod nosem niczym strumyk w lesie, chce pozostać anonimowy, nie chce skupiać uwagi widza na sobie, etc. Czy to się może udać? NIE! A więc jeśli spotkacie aktora, który jest skromny, to miejcie świadomość, iż jest to tylko rola, którą gra specjalnie dla was! ;) Aktor musi być pewny siebie i trochę „hej do przodu”, gdyż jest mu to potrzebne do wykonywania swojej pracy. Musi też wierzyć w siebie i znać swoją wartość. Czy to oznacza, że może zachowywać się jak cham i uważać się za lepszego od innych? Oczywiście, że NIE! Po pierwsze- dlatego, że pracuje w tak zwanej „kulturze”, i pewne zachowania nie przystoją, a po drugie (i dla mnie najważniejsze) – aktor musi mieć w sobie POKORĘ! Oczywiście nie chodzi mi o Wojciecha Pokorę- genialnego aktora, (z którym miałem przyjemność i możliwość przez jeden dzień popracować), lecz o cechę charakteru. Posłużę się przykładem. Pracując na planie z Wojciechem Pokorą, byłem bardzo pokorny, dla jego geniuszu i doświadczenia. Niestety nie każdy aktor ma ją w siebie wbudowaną. A szkoda…

Jasiek.

PS. Serdecznie pozdrawiam Pana Wojciecha i życzę mu dużo zdrowia oraz jeszcze wielu ról.